za oknem - bieżący analizator polityczny

Już nikt nie ukręci łba islamskiej hydrze

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 
Nie będzie żadnego odwetu, będą oświadczenia, „strachy na lachy”, będzie solidarność z Francuzami, zwielokrotnione patrole, utrudnienia na lotniskach, zwiększenie wydatków na „walkę z terroryzmem”,wszystko to uderzy w zwykłego, bogu ducha winnego, obywatela. Prędzej czy później znów coś takiego się wydarzy, i znów „Je sui…”, zapewnienia, oświadczenia, utrudnienia i bicie piany przez media…

Skaczę po kanałach informacyjnych w tv, internecie, i widzę tylko jedno – wszechogarniającą bezradność. Bezradni są politycy, bezradne są media.

W BBC, w której, każde ważniejsze wydarzenie owocuje wystąpieniami dziesiątek ekspertów, tym razem -jak na taką tragedię -cicho. Na BBC1, 2 cisza i spokój, Formuła 1, rugby, soap-opery i wiadomości o standardowych. Jedynie na BBC World tragedia paryska non stop, tyle, że cały czas to samo – Hollande wypowiadający wojnę ISIL, Obama, który jest paryżaninem, Cameron, który też nim jest i rzadziej Merkel, która współczuje, wystąpienia te przeplatane są relacjami świadków oraz osób, które przeżyły atak. Al Jazeera oraz RT pokazują jeszcze Ławrowa, który zachęca, by przyłączyć się do walki z ISIL/ISIS.Na tle tej bezradności, jedynym jasnym punktem jest stwierdzenie pisowskiego ministra: „A,skoro, to tak, to nie wpuszczamy nikogo”, choć dzień wcześniej mówił, że wpuścimy.

Skacząc po kanałach natknąłem się na „Yesterday”, na którym pokazywano film Richarda Attenborough odbudowującej się populacji goryla w Ruandzie, zanim jednak pojawiły się odbudowane goryle, pokazano, co spowodowało tak dramatyczne przetrzebienie tej populacji. Całe połacie ruandyjskiej ziemi zasłane trupami Hutu i Tutsi, a dalej jakaś wyschnięta równina pełna dogorywających ludzi, rannych ciężko, lub lekko błagających o kroplę wody, o garść prosa. Później marsz, a raczej pełzanie żywych trupów w kierunku kongijskiej granicy. A jeszcze później, ale już oczyma wyobraźni, zobaczyłem młodych, wyżartych, dobrze ubranych gnojków forsujących granicę serbsko-węgierską, depczących kanapki kopiących butelki z wodą mineralną na budapeszteńskim Kelleti. Nie objaśniając dlaczego mówię: „Nie wpuszczać. Wystarczą już ci, co są.”
Przecież, to nie są ludzie, którzy uciekają przed wojną. Te wyżarte gnojki wszędzie dadzą sobie radę, czy nie lepiej zamiast nich, wspomóc tych, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują? W Niemczech już się zaczyna odsyłanie „uchodźców” i podejrzewam, że będzie równie brutalne, jak wcześniej chętne ich przyjmowanie. Ciekaw jestem czy „GW”, „Newsweek”, „Polityka”napiszą, że Niemcy, to zaścianek, ciemnota, ksenofoby jakieś?

Terroryści islamscy mają swoje zaplecze w muzułmańskich gettach i nie jest prawdą, że ktoś im te getta tworzy – oni sami je sobie tworzą, bo dobrze się w nich czują. Tworzą hermetyczną, solidarną społeczność. Wiąże ich nie tylko religia, nie tylko obyczaj, tradycja, lecz również strach przed zemstą, z wyłamanie się ze społeczności. Poza tym radykalni islamiści mają olbrzymie poparcie, wśród młodych muzułmanów, tak jest nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale wszędzie, gdzie muzułmanom przyznano specjalne prawa.

Jakiś czas temu opublikowaliśmy informację, pochodzącą zresztą z niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych, że wśród uchodźców przenikają do Europy bojownicy ISIS. Pewna moja znajoma skomentowała, to krótko: „Co za bzdury!”. Bzdury? Myślę, że wśród wielu ofiar tragedii w Paryżu zarówno tych śmiertelnych, jak i tych dogorywających w szpitalach, czy tych które wyszło cało, zareagowałoby podobnie: „Ot bzdury ksenofobicznego pismaka”.
Wiem, że nie wszyscy muzułmanie, to terroryści, ale ciekaw jestem, czy ci, co tak mówią, wiedzą, którzy nimi są, a którzy nie są? {jcomments on}
Janusz Młynarski