racje najmojsze - Malgorzata Pawlak

Środkowy palec wójta

Ocena użytkowników:  / 9
SłabyŚwietny 

Tak sobie obserwuję walki polityczne na wysokościach i niskościach i zaciekawia mnie obecna relacja między tymi dwiema sferami wpływów. Bo jakkolwiek bezpardonowa walka o koryto w wyższych sferach wpływów toczyła się przed wyborami, tak w samorządach - będących w rękach lokalnych mafii – ledwie zatrzęsły się niektórym portki.
Ale czas mknie nieubłaganie i dziś obserwuję zamęt przy korycie lokalnym. Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale niezależnie od tego, jakie są samorządowe strefy wpływów – wynik wyborów parlamentarnych pokazał, że mogą one ulec zmianie.
Zatem wszystkim miejscowym notablom zależy, żeby wykorzystać jak najdokładniej dany im czas.

Jednakże obawa przed przegraną staje się samospełniającą przepowiednią, ponieważ kradnąc na potęgę i wykorzystując swoją pozycję do załatwiania cuchnących interesów – przygotowują grunt pod „dobrą zmianę”. I wcale mnie to nie cieszy.

Ale jeszcze mniej cieszy mnie bezczelność tych malwersacji, korupcji i kłamstw w żywe oczy; tych podwyżek cen, nieudanych inwestycji, redukcji etatów, tworzenia wyimaginowanych etatów dla ziomków, gratyfikacji finansowej tychże ziomków mimo niesubordynacji, braku jawności operacji finansowych, jawnego działania niezgodnie z prawem i zupełnego lekceważenia głosów oburzenia tych, którzy płacą za to wszystko. Bo to nie przeciwnicy polityczni dostają po łapach. Z tymi trzeba się na przyszłość jakoś ułożyć. Najlepiej oszczędza się na najbiedniejszych.

Działania krajowych „elit” politycznych znamy z mediów. Wiemy co nieco o ich przekrętach i nepotyzmie. Chętnie krytykujemy osoby ze świecznika. Ale już na temat lokalnych kacyków wypowiadamy się ostrożnie. W końcu żyjemy w sieci wzajemnych powiązań. Przełożona jest żoną prezydenta, kolega radnym, nauczyciel syna ma powiązania z ogromną miejscową spółką itd. Itp. Siedzimy więc cicho i patrzymy przez palce na poczynania tych, którzy zawłaszczyli sobie mandat do grzebania w naszych portfelach.
Tyle już słów padło na temat demoralizującego wpływu władzy i … nic.
W sumie jaki jest sens wskazywania kryminalizacji polityki, skoro nijak to nie wpływa na dalsze losy winnych, nie wspominając o zwrocie sprzeniewierzonych pieniędzy i zadośćuczynieniu za wyrządzone krzywdy. Właściwie równie dobrze oni sami mogłiby stanąć przed nami i ogłosić: „Tak, ukradliśmy wasze pieniądze, załatwiliśmy swojej rodzinie świetnie opłacane stanowiska, sprzedaliśmy przetargi i dalej będziemy to robić”, a potem z uśmiechem pokazać środkowy palec.

I tak pozostalibyśmy bezsilni – bez narzędzi. Ale przynajmniej nie kłamaliby....


Czy u was też tak jest? Czy włodarze waszych miast i gmin też pokazują wam „fuck you” na co dzień i od święta? Czy jeszcze zachowują pozory, czy już im się nie chce kłamać?







Małgorzata Pawlak {jcomments on}