racje najmojsze - Malgorzata Pawlak

Jestem lewakiem o prawicowych poglądach.

Ocena użytkowników:  / 16
SłabyŚwietny 

piek
Jestem lewakiem o prawicowych poglądach.



Przyczepianie etykietek sobie i innym upraszcza obraz świata i czyni go … nieprawdziwym. Uznając swoje poglądy za ustalone raz na zawsze, nie trzeba ich weryfikować, a co za tym idzie, wysłuchiwać racji drugiej, trzeciej i siódmej strony. To, że zawsze tak sądziłem, od dzieciństwa tak postępowałem – jest argumentem nie do zbicia. Dochodzi tu do głosu także wiara w to, że jest jakiś jedynie słuszny sposób postępowania: tak należy myśleć, wierzyć, działać, i to niezależnie od tego, czy chodzi o kierowanie firmą, czy o krojenie pomidora. Jeśli dodamy do tego czarno - biały obraz świata, czyli postrzeganie wszystkich o odmiennych poglądach jako wrogów, otrzymamy nieustanną walkę: w domu, w pracy, w polityce.

Obserwacja polskiej sceny politycznej niewiele różni się od przyglądania się dzieciakom w piaskownicy, z tym że dzieci jednak mają wrodzony talent do pokojowego rozwiązywania konfliktów. No chyba że wkroczą rodzice, obserwujący zajście z boku. To wtedy nie. Nie chcę tu mówić o politykach, wszak sezon urlopowy w pełni, Wiejska zamknięta na głucho, gdzieniegdzie bulgoce ale do erupcji kolejnych konfliktów daleko. Pragnę zwrócić uwagę na zachowania nas samych – obserwatorów politycznego grajdołka.

Mniej więcej rok temu dotarły do mnie sprzeczne opinie znajomych dotyczące moich domniemanych preferencji politycznych: oberwało mi się za „lewactwo” i prawicowość. Trudno właściwie się w tym połapać, bo określenia te są przylepiane na zasadzie podobieństwa poglądu na daną sprawę do tego propagowanego przez poszczególne ugrupowania a niekoniecznie związane z rodzajem partii. Tworzy to sytuacje paradoksalne, jak krytyka głowy Kościoła przez środowiska prawicowe.

Papież Franciszek naraził się prawicy swoim otwartym nawoływaniem do przyjmowania syryjskich uchodźców. Czy na pewno zwolennicy Polski katolickiej uważnie przeczytali Nowy Testament? „Królestwo moje nie jest z tego świata” – to słowa Jezusa. Papież mówi to, co jest zgodne z przykazaniem miłości – najważniejszym przesłaniem Syna Bożego. Jak mógłby głosić co innego? Ale oczywiście żyjemy w „tym świecie” i z tego politycznego punktu widzenia uważam apele Franciszka za niebezpieczne, zagrażające naszej wolności i cywilizacji chrześcijańskiej. Nie wyobrażam sobie przyjęcia do Polski chmary uchodźców.... nie dlatego, że jestem przeciwna różnorodności, przeciwnie – to wojujący islam ma na celu ujednolicenie religii i kultury (podobnie jak to przed wiekami czyniło chrześcijaństwo). Dlatego protestowałam przeciwko kwotom uchodźców. Razem z narodowcami
Ale nie mam nic przeciwko mniejszościom narodowym w Polsce, tak jak nie mam nic przeciwko Polonii rozsianej po świecie. Na ziemiach polskich mieszka wielu zasymilowanych przedstawicieli innych narodowości (Tatarzy, Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy), stanowiących immanentną część społeczeństwa. Nie uważam, że jesteśmy narodem wybranym i nie chcę leczyć kompleksów narodowych nienawiścią do innych nacji.
Pragnę jak największej wolności gospodarczej. Uważam, że podatki są za duże, że należy dać ludziom wolność decydowania o ochronie zdrowia, edukacji dzieci, czy oszczędzaniu pieniędzy. Jak KORWiN.

Wiarę uważam za sprawę prywatną, zbyt intymną, żeby o niej mówić publicznie. I oddzielam ją od religii. A religię od polityki. Jak liberałowie.
To samo dotyczy życia seksualnego. Nie mam nic przeciwko gejom i innym kwiatkom. Aż dziw bierze, że w świecie dorosłych ludzi próbuje się ujednolicić i zlegislować tak intymne sfery. Tam jednak, gdzie w grę wchodzi dobro dzieci, nie omieszkałabym się posunąć do najsurowszych kar.

Za haniebne uważam zaś – podobnie jak Liroy - kary za posiadanie i używanie marihuany leczniczej, podczas gdy alkohol, papierosy, a dla chorych także morfina, są dostępne.
Jestem przeciwniczką aborcji, ale także zbyt restrykcyjnych przepisów prawnych, które będą omijane, (bo jak tu dostosować przepisy wykonawcze?), a zabiegi odpowiednio droższe. Niekiedy odnoszę wrażenie, że rolą naszego prawodawstwa jest ciągłe szkolenie w zakresie kombinowania. Tu chyba zbliżam się w poglądach do lewicy. Przepraszam – do lewaków

No właśnie, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się ze słowem „lewak”, od razu skojarzyło mi się z „kułakiem”, a jego pogardliwy i oskarżycielski charakter z retoryką głębokiego komunizmu lat 50-tych. Ale modny dotychczas „moher”, choć miększy równie obficie ocieka pogardą.

Wracając do Franciszka – chciałam napisać, że sympatia do niego łączy mnie z Kościołem i partią rządzacą. Nie jest to jednak takie pewne. Bo papież ponad głowami możnych tego świata (w tym kościelnych) powraca do pierwotnego chrystianizmu. I prowadzi do Jezusa włóczącego się z gromadą włóczęgów i prostytutek i ..... protestującego przeciwko władzy religijnej. Obaj zupelnie nie pasują do żadnych czasów. Bo domeną historii, polityki i religii są strach i oddzielenie. I tak dzielimy się w sporach i awanturach według uproszczonych kryteriów. Hasła wywolawcze to: Smoleńsk, aborcja, tęcza, uchodźcy... I szybka diagnoza: lewak, moher...
Żeby wojenka mogła trwać.


mpaw
 






Małgorzata Pawlak{jcomments on}