Nie lubię poniedziałków

POLACY BOJĄ SIĘ ISLAMU? I SŁUSZNIE (CZ.II)

Ocena użytkowników:  / 12
SłabyŚwietny 

Brytyjskie media podają, że w Londynie, aż 80 proc. muzułmanów popiera Państwo Islamskie (dane z tego roku), czyli 480 tys. Nie wiem, czy rząd Jej Królewskiej Mości i jej poddani zdają sobie sprawę, z tego, co, to oznacza? Otóż ni mniej, ni więcej, tylko, to, że ci ludzie popierają zbrodnie na swoich braciach w wierze, dokonywanych przez ekstremistów z ISIS i nienawidzą tych, którzy im tak włażą...{jcomments on}

Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, czyli – w tym konkretnym przypadku- wrzucanie wszystkich muzułmanów do jednego wora, jest czymś głęboko niesprawiedliwym. Kiedy stawiam taką tezę targają mną sprzeczne uczucia, bo przecież, to są, jednak, ludzie tacy sami jak, my. Nie każdy wyznawca islamu jest terrorystą, fanatykiem. Są łagodne odłamy tej religii i wojownicze, ekspansywne. Te drugie są niebezpieczne, zarówno tam, u siebie, jak i w innych częściach świata.Wrócę jeszcze do Wielkiej Brytanii, w której muzułmanie cieszą się szczególnymi przywilejami. Wyjaśniłem, już w poprzedniej części, dlaczego, a teraz, to nieco rozwinę.

Jestem zwolennikiem absolutnej równości wszystkich ludzi, co oznacza, że mniejszości nie mogą być traktowane gorzej niż mniejszości, ale lepiej też nie. Większe prawa przyznawane mniejszościom powodują demoralizację tychże – mając świadomość bo, że wolno im więcej, chcą jeszcze więcej, przez co popadają w konflikt z większością. Ludzie zaczynają zadawać pytania, a najczęściej jedno: „Dlaczego obcy, ma mieć lepiej niż ja?” Brak odpowiedzi na pytanie, sprawia, że pytający sam sobie odpowiada, a jak już sobie odpowie, to dochodzi do wniosku, że „tak dalej, być nie może”. Zaczyna się spotykać z innymi, którzy uważają podobnie i powstaje np. taka PEGIDA.

Ewentualnym oponentom moich wywodów, podam kilka przykładów na, to, że brytyjska „polityka miłości” przynosi skutki przeciwne do zamierzonych. O zamachach już wspomniałem, a teraz będzie o mniej krwawych przejawach.

BIAŁE DZIWKI” I „BIAŁE CIOTY”

W ubiegłym roku BBC ujawniła, że w jednej ze szkół w rejonie Birmingham, uczniowie-muzułmanie stanowiący większość, bo nawet ponad 90 procent, dyskryminują dzieci niemuzułmańskie. A wszystko, to działo się za wiedzą i akceptacją nauczycieli oraz dyrekcji, również muzułmanów. O białych dziewczynkach nie mówiono inaczej jak „białe dziwki”, natomiast o chłopcach - „białe cioty”. Ponadto dyrekcja samowolnie zmieniła program nauczania, z którego usunęła wszystkie „niepotrzebne” przedmioty zastępując „islamskimi”. Jakby tego było mało, w trakcie nauki zapraszano na pogadanki islamskich radykałów. Po wrzawie jaka rozpętała się w mediach, skontrolowano inne placówki i okazało się, że w 21 z nich było podobnie.

O sprawie, już wcześniej wiedziała policja i lokalne samorządy. Gdyby nie odwaga dziennikarzy proceder ów, trwałby jeszcze długo, bo do czasu ujawnienia toczył się bez przeszkód. Kilka lat temu sprawę zgłoszono policji, ale ta stwierdziła, że to nie jej kompetencje i odesłała do samorządu. Samorząd otrzymał w tej sprawie 200 donosów od rodziców, ale nie podjął żadnych kroków w tej sprawie. Urzędnicy nie chcieli kontrolować szkół, by nie posądzono ich o prześladowanie na tle religijnym.

GODZINY WYCHOWAWCZE Z TERRORYSTĄ

Jak już wspomniałem, w szkołach przeprowadzano pogadanki z ekstremistami islamskimi, jednym z nich był Anwar al -Awlaki, jeden z najważniejszych przywódców Al Qaidy, zwany „bin Ladenem internetu”. Mieszkał w USA, w Denver, ale podróżował po całym świecie. W Londynie spotykał się głównie z dziećmi i młodzieżą, w szkołach i meczetach. Podczas swoich wykładów zawsze powtarzał: „Najważniejszą lekcją, którą musicie zapamiętać, to nigdy nie ufać niewiernym, ponieważ oni spiskują dzień i noc, by unicestwić naszą religię”. Przekonywał też do zostania męczennikiem, opisując liczne korzyści, jakich męczennicy mogą oczekiwać w raju. Ze swoimi wykładami zjeździł całą Wielką Brytanię – od Londynu po Aberdeen. Muzułmańskie źródła podają, że kiedy tylko się w UK pojawiał, odbywał około 200 wykładów rocznie. Uważa się, że to on jest odpowiedzialny za zaszczepienie w młodym pokoleniu brytyjskich muzułmanów, ultrakonserwatywnego islamu. Zginął w 2011 roku w Jemenie. Zabił go amerykański dron. Został cichym patronem większości szkół, w których większość stanowią uczniowie wyznania islamskiego.

Osoby winne islamskiej indoktrynacji w szkołach poniosły jakieś symboliczne kary, potraciły stanowiska, ale nie prawa do wykonywania zawodu. Tylko trzy szkoły przestały być finansowane przez państwo.

Według Michaela White' a, byłego nauczyciela w Park View School – jednej z tych, która samowolnie wprowadziła program „zgodny z naukami Koranu” - proceder ten trwał już od 1993 roku, ale nikt go nie słuchał. W 2007 roku przekazał władzom kopię 72. stronicowego sprawozdania z realizacji „właściwego programu”, którą dyrekcja sporządziła dla Rady Brytyjskich Muzułmanów. Nikt się tym nie zainteresował, a White musiał poszukać pracy, gdzie indziej.

 

Anwar al- Awalak nie żyje, ale jego nauki trafiły na podatny grunt. Brytyjskie media podają, że w Londynie, aż 80 proc. muzułmanów popiera Państwo Islamskie (dane z tego roku), czyli 480 tys. Nie wiem, czy rząd Jej Królewskiej Mości i jej poddani zdają sobie, co to oznacza? Otóż ni mniej, ni więcej, tylko, to, że ci ludzie popierają zbrodnie na swoich braciach w wierze, dokonywanych przez ekstremistów z ISIS i nienawidzą tych, którzy im tak włażą... Nie wiem, jak jest w innych miastach UK, ale, nie sądzę, są jakieś zasadnicze różnice. Liczby podane powyżej pokazują również, że ludzie ci są wrogo nastawieni do rządu i współobywateli, którzy wśród wielu przywilejów zapewniają im przywilej bezkarności.

 BEZKARNOŚĆ PEDOFILI I GWAŁCICIELI – PRZYKŁAD DRUGI

W 2014 roku, cały świat obiegły informacje o tym, co zdarzyło się Rotherham, 130. tysięcznym mieście w północnej Anglii. W latach 1997-2013 gwałcono tam i torturowano nieletnie dziewczynki, zmuszano je do prostytucji. Ustalono 1400 ofiar, ale – jak stwierdzono podczas dochodzenia – to tylko część, wiele poszkodowanych nie zgłosiło się na policję. Sprawcami byli miejscowi Pakistańczycy. Władze miasta oraz policja ukrywały to przed opinią publiczną i mediami, tuszowały przestępstwa nie nadając zgłaszanym sprawom dalszego biegu, tłumacząc się później, że obawiały się posądzeń o rasizm i prześladowań na tle religijnym – sprawcy byli muzułmanami. Te tłumaczenia nie były pozbawione prawdy – miejscowa, liczna mniejszość pakistańska zastraszała i szantażowała burmistrza i stróżów prawa, że oskarży ich o rasizm, prześladowania itp. Ustalono, że bandziorów, którzy powinni zostać surowo ukarani, było ponad 800, ale tylko pięciu postawiono zarzuty i ukarano.

-------------------------

Czy w tej sytuacji może dziwić, to, że muzułmanie coraz śmielej i coraz bezczelniej domagają się, by w ich społeczności mogło obowiązywać prawo koraniczne (szariah), jako prawo alternatywne, niezależne od powszechnie obowiązującego?

Nikt nie wie ilu brytyjskich muzułmanów bierze udział w dżihadzie po stronie Państwa Islamskiego. Mówi się, że 500 może 600 osób. Może tyle może więcej. Myślę, że jednak więcej, w mojej dzielnicy wielu młodych, znanych mi osobiście lub z widzenia, wyznawców Allacha, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zniknęło mi z oczu – to jakieś 20 osób. Łatwo było to zauważyć, bo nie mieszka ich tam dużo. Wielu z nich zamierza wrócić do Wielkiej Brytanii i kontynuować walkę o prawa muzułmanów już tu w UK.

 

Janusz Młynarski

 

W kolejnym, trzecim i ostatnim już odcinku: dlaczego muzułmanie gardzą Anglikami i innymi niemuzułmanami z Zachodu, o polskim "koźle ofiarnym", i o tym, czym się różni „polski” muzułmanin od „zachodniego”.