Nie lubię poniedziałków

Co Was czeka w 2015, w nowym „Polish Review”

Ocena użytkowników:  / 20
SłabyŚwietny 

Pod koniec roku, we wszystkich mediach pojawiają się różnego rodzaju podsumowania. Straszne nudy, takie same, jak publikowane, co roku, w „przekaziorach” przepisy na świąteczne potrawy, wieści o tym, ile razy Doda zmieniła cycki, kto był bez majtek, kto umarł i najważniejsze wydarzenia polityczne. Choć brzydzę się podsumowaniami, tak jak celebrowaniem nadejścia nowego roku (akceptując jedynie składanie życzeń), to jednak dokonam pewnego podsumowania, a właściwie „podsumowanka”, bo będzie krótkie i „egoistyczne”, ponieważ będzie dotyczyło „thepolishreview.co.uk.”.{jcomments on}

Co prawda bardziej stosowny byłby luty 2015 roku, ponieważ byłaby, to druga rocznica powstania naszego portalu, z drugiej strony, jak zrobię, to teraz, to w lutym nie będę musiał.

Zacznę od rzeczy najważniejszej – od stycznia (jeszcze nie podaję dokładnej daty, bo różnie to bywa) ukazywać się będziemy w nowej szacie graficznej – będzie lepiej, łatwiej, wygodniej, a co najważniejsze wszystkie rubryki, zapełniane do tej pory okazjonalnie, będą teraz zapełniane regularnie. Ponadto pojawią się nowi i znani autorzy, co sprawi, że nasza oferta stanie się znacznie bardziej różnorodna. Nie zdradzam jeszcze, kto, bo – jw. - różnie, to może być. Od lutego ubiegłego roku odwiedziło nas prawie 120 tysięcy czytelników.

Największym powodzeniem cieszyły się tematy ukraińskie, ze wskazaniem na banderowców, bywało, że miewaliśmy kilka tysięcy wejść dziennie. Wszystko, to, zresztą bardzo łatwo sprawdzić, ponieważ u dołu strony podawane są aktualne statystyki. Dzięki Wam bardzo dobrze „wypozycjonowaliśmy” się – już po trzech miesiącach, po wpisaniu w wyszukiwarkę, ukazywaliśmy się w „googlach” na pierwszej pozycji, nie płacąc „pozycjonerom” ani grosza. W 2012 roku zamierzamy wprowadzić angielską wersję naszego portalu, a następnie portugalską i hiszpańską, bo czytają nas tam, korzystając z internetowego tłumacza, co bywa torturą.

Zamierzamy również otworzyć forum dyskusyjne i wprowadzić jeszcze kilka atrakcji, ale już nie pamiętam jakich, bo, tym zajmuje się Wojtek Różański nasz „subeditor”, który, w przeciwieństwie do mnie, ma bardzo dobre pomysły i potrafi je realizować.

Nie wiem, czy ktokolwiek mi uwierzy, ale naszym sponsorem nie jest Władymir Putin, ani nikt z jego kręgów, bo nie mamy żadnych sponsorów, więc mamy prawo mówić, wszem i wobec, że jesteśmy całkowicie niezależni. Nie otrzymujemy żadnych dotacji, ale jeśli ktoś bezinteresownie nas wesprze, to ochoczo owo wsparcie przyjmiemy. Krótko mówiąc utrzymujemy ten portal z własnych pieniędzy. Nie zamierzamy jednak ciagle dokładać i w tym roku będziemy zamieszczać reklamy. Zamieszczalibyśmy wcześniej, ale jest problem ze znalezieniem kogoś, kto zająłby się marketingiem i zorganizowaniem biura ogłoszeń (w zamian za wysoką prowizją – jeśli są chętni, to zapraszamy). Zależy nam też, by TPR był platforma, gdzie ścierają się różne poglądy, dlatego nie cenzurujemy komentarzy, chętnie też przyjmiemy teksty polemiczne, niezgodne z naszymi poglądami. Obiecujemy też, że przy wszystkich artykułach będą daty publikacji (czego dotychczas nie było), a linki zamieszczane w komentarzach, będą dynamiczne. Uff, chyba wystarczy tego nudzenia.

Dziękując za to, że byliście przez mijający rok z nami, życzymy Wam, w Nowym Roku, więcej wytchnienia i mniej, niż mieliście dotychczas, kłopotów w życiu codziennym i jasnych perspektyw. Najlepszego!

Janusz Młynarski