UK

W brytyjskim rządzie prawie panika – już nie Polacy są zagrożeniem dla UK

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

LONDYN - Miliony imigrantów z Afryki, którzy próbują dostać się do Europy, stanowią zagrożenie dla życia i struktury społecznej Wielkiej Brytanii i na kontynencie. - powiedział szef brytyjskiej dyplomacji, Philip Hammond. Rząd Camerona nie spodziewał się takiej inwazji i widać, że nie ma dobrego pomysłu na poradzenie sobie z tym problemem.

Dla Wielkiej Brytanii najwyższym obecnie priorytetem jest znalezienie prostszego sposobu deportacji potencjalnych azylantów o ich ojczyzn. Przepisy unijne pozwalają na bardziej zdecydowane postępowanie wobec przybyszy,np. Odejście od procedur prowadzących do uzyskania azylu.

-Sytuacja staje się niebezpieczna. Musimy się bronić swoich standarow życia oraz dotychczasowej struktury społecznej. Stary Kontynent nie jest w stanie pomieścić milionów afrykańskich uchodźców. - powiedział Hammond w rozmowie z BBC. - Potrzebne są również gwarancje, że raz odesłani, już nigdy nie wrócą. - dodał. Stwierdził też, że należy podjąć kolejne kroki w celu wzmocnienia bezpieczeństwa w Eurotunelu, ale jest to możliwe wyłącznie przy ścisłej współpracy z „kolegami z Francji”.

Brytyjczycy, choć nie mówią tego głośno, mają pretensje do francuskiej policji i służb granicznych, że nie działa wystarczająco zdecydowanie, wobec imigrantów. Ich zdaniem należałoby zlikwidować nielegalne obozowisko na przedmieściach Calais, w którym koczuje 2-3 tysiące nielegalnych imigrantów. Dla francuskiej policji pacyfikacja, to żaden problem – z tym akurat radzi sobie świetnie, choć niektórzy twierdzą, że zbyt brutalnie. Ale francuska policja już taka jest. Tradycja taka.

To, że obozowisko nie zniknęło na zawsze, jest zasługą różnego rodzaju organizacji obrony praw człowieka. Po ostatniej pacyfikacji sprzed kilku lat, kiedy policja zdemolowała obóz wraz z jego mieszkańcami, paląc na końcu wszystko, co zostało. Zaraz po tym w Calais i w innych miastach Francji doszło do wielkich demonstracji, których wzięli udział imigranci z całej Francji. O mało co nie skończyły się rozruchami na wielką skalą i wówczas rząd postanowił, że już nie będzie ścigał w Calais imigrantów czekających na okazję przedostania się na Wyspy.

Tymczasem „obozowicze” tracą cierpliwość i właściwie żadnego przeszkody nie robią na nich wrażenia. Nie tylko włamują się do ciężarówek, lecz dają sobie radę z zabezpieczeniami, którymi naszpikowany jest tunel na całej długości. Kilka dni temu grupa Sudańczyków bez większych problemów przedostała się na drugą stroną i to tak sprytnie, że nie zarejestrowały ich urządzenia monitorujące. Zatrzymała ich dopiero policja.

czytaj też:

http://thepolishreview.co.uk/index.php/nie-lubie-poniedzialkow/1217-jak-zalatwic-camerona-i-farage-a-polska-krwia.html

Władze brytyjskie zdają się wreszcie dostrzegać skąd płynie właściwe zagrożenie – nie ze strony Polaków, co przez ostatnie dwa lata usiłowali, skutecznie zresztą, wmówić Wyspiarzom, lecz z Afryki i Bliskiego Wschodu. Od niedawna Brytyjczycy coraz częściej wspominają o konieczności zacieśniania współpracy w ramach UE, w celu bronienia się przed inwazją „łowców azylu”. To może być dobry pretekst do zawieszenia referendum w sprawie wyjścia z UE, z którego Cameron bardzo chce wybrnąć. (get)