Wielkie, wielkie

Wielkie, wielkie "Dziękuję" dla Wojtka Różańskiego

Z wielkim żalem informuję, że Wojtek Różański, zakończył współpracę z „The Polish...

Ulice będą nasze

Ulice będą nasze

Ulice będą naszeW Polsce nie ma protestów obywatelskich.Zawsze gdy ludzie wychodzą na...

NIEDOJRZAŁE SPOŁECZEŃSTWO

NIEDOJRZAŁE SPOŁECZEŃSTWO

NIEDOJRZAŁE SPOŁECZEŃSTWO, czyli siedź cicho głupi „Społeczeństwo polskie jest...

W niebie Maroka

W niebie Maroka

W niebie Maroka Dwa bilety na samolot. Od Wizzair. Prawie za darmo! W marcu polecimy! ...

Powrót do Jedwabnego

Powrót do Jedwabnego

Powrót do JedwabnegoKoniec pewnej historii zawsze jest – jak wiadomo – początkiem innej...

Siwy Dym

Siwy Dym

Siwy Dym   Obecnie obowiązująca ordynacja w wyborach do sejmu z jej listami...

Czołem, Panie Kapitanie!

Czołem, Panie Kapitanie!

CZOŁEM PANIE KAPITANIE 25 maja 2017 roku był dniem w którym kolejny raz zakończyło się...

IDOL ANALFABETÓW

IDOL ANALFABETÓW

Paweł Tanajno – przedsiębiorca i polityk (PO, Ruch Palikota, DB) bez żenady napisał na...

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę

Dwie Polski, czyli – Plwajmy na tę skorupę Cmentarz to być może najlepsze miejsce do...

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA

MEDIA - PIERWSZA WŁADZA     Media żerują na naszej frustracji i strachu, na żądaniu...

A mógł powiedzieć:

A mógł powiedzieć:"Kryśka - znajdź se chłopa!"

Ulubionym zawołaniem posłanki Pawłowicz jest: „Zamknij mordę!”, kierowane do bliźnich,...

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Nowa energia, nowa Polska.. z ciocią w tle

Musiał minąć ponad tydzień, żebym nabrał dystansu do wydarzeń przed Pałacem...

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Wypieprzyć Polskę z Unii Europejskiej!

Unia Europejska powinna wywalić Polskę na zbitą mordę, nie bawić się w procedury,...

Przeciw bolszewizacji prawa

Przeciw bolszewizacji prawa

Dzień 16 lipca zapewne przejdzie do historii najnowszej państwa polskiego, ponieważ – w...

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA?

PARTIA CZY POLSKA? Jak to możliwe, że system wyborczy tak prosty i jasny jak ordynacja...

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Macierewicz to nie wariat – jest znacznie gorzej

Antoniego Macierewicza uważałem do wczoraj za wariata, idealnie wpisującego się do...

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie

Por. Stefan Mustafa Abramowicz - Wspaniały przykład oddania Ojczyźnie Ale pomimo...

wielkanoc 2017

wielkanoc 2017

{jcomments on}

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM?

UPOLITYCZNIONE SZKOŁY, CZYLI O CO CHODZI Z TYM STRAJKIEM? Protesty grup zawodowych...

Ręce precz od samorządów!

Ręce precz od samorządów!

  Ręce precz od samorządów! Rola samorządów w państwie zależy od całościowej jego...

rżnięcie

rżnięcie

  Krzysztof {jcomments on}

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

TUSK GWOŹDZIEM DO PISOWSKIEJ TRUMNY

Już wiadomo, że za chwilę PiS będzie fetował swoją klęskę jako zwycięstwo, tym...

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach

PRZEKLĘTY DAR WOLNOŚCI ..... i trochę o drzewach   „Wolność jest wielkim darem. Nie...

PiS czyli: Poniżać i Szmacić  (cz.I)

PiS czyli: Poniżać i Szmacić (cz.I)

Na Facebooku opublikowałem komentarz dotyczący, cierpiącej na bezjajowość opozycji...

EDUKACJA MARIONETEK

EDUKACJA MARIONETEK

            EDUKACJA MARIONETEK   Społeczeństwa istnieją dzięki posłuszeństwu: wobec...

UK

Powstanie Warszawskie – krwawy absurd

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Ilekroć pomyślę o Powstaniu Warszawskim widzę najpierw roześmiane twarze pięknych dziewcząt i dziarskich chłopaków, poważne oblicza ich dowódców i uradowanych cywili, a później widzę trupy na barykadach, trwogę matek chcących uchronić dzieci przed śmiercią, a siebie przed gwałtem, otępiałych ludzi w piwnicach, którzy ciągle nie wierzą, że, to co się dzieje, to nie koszmar senny. A jeszcze później widzę ocean ruin i grasujących wśród nich zbirów z SS-”Dirlewanger „ palących żywcem tych, co przeżyli, mordujących, rabujących, gwałcących. I zawsze chce mi się płakać, jak, bym stracił kogoś bardzo bliskiego.

Minęło chyba ze ćwierć wieku do chwili, w której uświadomiłem sobie, że Powstanie Warszawskie, było nie tylko największą tragedią w dziejach narodu, lecz również krwawym absurdem zafundowanym nam, nie przez okupantów niemieckich, czy sowieckich , lecz przez ówczesnych polityków i wojskowych, poprzez ich nieodpowiedzialne decyzje.

Choć coraz częściej pisze się krytycznie, i mówi, o tych, co forsowali koncepcję powstania i problem ów nie należy już do sfery tabu, to nadal z tzw. środowisk patriotycznych dobywają się głosy, że odbrązawianie niektórych postaci i związanych z nimi mitów, nie służy utrwalaniu tożsamości narodowej. Osoby krytykujące, czy to sam fakt wywołania owej insurekcji, czy tylko czas, w którym się rozpoczęła, wśród wielu niedokształconych rodaków zyskały już miano „lewaków”, choć na długiej liście przeciwników powstania ze świecą szukać „lewaków” -mało tego, owe liczne grono składa się wyłącznie z „prawaków”, w tym skrajnych. Bo czy na miano „lewaków” zasługują osoby, które wymienię w dalszej części tekstu?

Zanim jednak przedstawię owo grono, zacytuję fragment artykułu Tomasza Terlikowskiego, i, żeby nie było, że się go czepiam, to szybko wyjaśniam, że bardzo go cenię jako publicystę, nie tylko za świetny styl, za odwagę, bo choć sam katolik, to potrafi mocno przywalić hierarchom,. Cenię go również za błyskotliwą inteligencję, a także za to, że w dyskusjach z przeciwnikami ideologicznym, używa rzetelnej argumentacji, mimo tego, z powodu różnic światopoglądowych rzadko się z nim zgadzam, ponadto drażni mnie występujący u niego brak jakichkolwiek wątpliwości w jego własnych sądach, i dziwi, ponieważ filozof, który nie wątpi – Terlikowski, to przecież doktor filozofii – jest według mnie dziwną postacią. No, ale może się nie znam. Tak, czy owak, po tej laurce, obiecany cyatat:

(...)Nie możemy zakładać scenariusza, w którym, gdyby nie wybuchło powstanie, Rosjanie i Niemcy nie zniszczyliby miasta i nie zabili ludzi. – To nie było tak, że Rosjanie i Niemcy, gdyby nie było powstania, zostawiliby Warszawę taką, jaka była – mówił. – Nie ma na to żadnej gwarancji”. Te słowa wypowiedział Terlikowski, podczas wizyty w TV Republika, okazją, której była rocznica Powstania.

Wypada, więc zapytać: - A, na co, w takim razie, była gwarancja?

Na mamuta nie idzie się samemu

W świecie takim jak nasz nic nie może się wydarzyć z całą pewnością, poza śmiercią, dlatego człowiek rozsądny, planując cokolwiek, zawsze bierze pod uwagę najbardziej prawdopodobne skutki swojego działania, starając się zminimalizować ryzyko.

Gdyby nasi dalecy przodkowie nie gromadzili na zimę zapasów, nie zadbali o ciepłą odzież, to ludzkość, przynajmniej w naszej strefie klimatycznej, by nie przetrwała. Można było, oczywiście wyemigrować daleko na południe i nie martwić się żywność i przyodziewek, ale taki np. kmieć za czasów , w których nie było telewizji, pojęcia nie miał o cieplejszych strefach, a tym bardziej jacyś goście z epoki neolitu. Zdarzały się zimy łagodne i krótkie, wczesne wiosny i długie lata, ale ten „ciemny” kmieć zawsze przygotowywał się na ewentualność najgorszą, czyli na najdłuższą zimę, najmroźniejszą zimę.

Nietrudno się domyślić, do czego, a raczej,do kogo piję – do tych mianowicie, którzy -choć przypisywano im niesamowity intelekt – nie zrobili niczego, na co wpadłby pierwszy, lepszy przedstawiciel „ciemnego ludu”. Nawet taki człowiek pierwotny myślał sobie: „Nie pójdę sam na mamuta, bo zrobi ze mnie mokrą plamę. Nie wezmę ludzi do pomocy, bo ich nie mam, ale mogę wykopać dół, do którego wpadnie”.

Powstanie niezgody

W kwestii powstania, w gronie ówczesnych polityków i wojskowych zapanował rozłam. Nie chodziło jednak, o to czy organizować powstanie w ogóle, lecz o metody i czas. Gen. Władysław Anders napisał w swoich wspomnieniach: „(...)Uważałem, że jakakolwiek akcja przeciwko Niemcom w warunkach istniejących w kraju doprowadziłaby  tylko do niepotrzebnego przelewu Polskiej krwi.(...)gen. Komorowski i szereg innych osób, winni stanąć przed sądem za wywołanie powstania.(...) Pow„Powstanie to leżało jedynie w interesie Niemców i bolszewików.(...).”

Powstanie skrytykował również Naczelny Wódz Sił Zbrojnych gen. Kazimierz Sosnkowski, choć nie protestował tak energicznie, jak gen. Anders, o którym Piłsudski zwykł mawiać: „Anders może się mylić, ale głupoty nie zrobi”. Gdy Anders ostro naciskał na Sosnkowskiego, by wydał rozkaz zakazujący powstania, ten się wzbraniał mówiąc: „I tak mnie nie posłuchają, tylko Mikołajczyka”. Do grona przeciwników zaliczał się również gen. Marian Kukiel, minister obrony narodowej w Rządzie na Uchodźstwie, ostrzegał przed hekatombą ofiar, ale nie miał uprawnień, by wydać rozkaz rezygnacji z powstania, bo te miał tylko Naczelny Wódz.

Przed podjęciem, tej- brzemiennej w skutkach -decyzji o powstaniu ostrzegał dowództwo Armii Krajowej członek KG AK, płk dypl. Janusz Bokszczanin, słusznie uważając, że Sowieci, nie ruszą z pomocą lewobrzeżnej Warszawie, ponieważ zależy im na wykrwawieniu przyszłych wrogów komunistycznej Polski. Wywołanie powstania za błąd uważał również Jerzy Giedroyć, podówczas oficer Polskich Sił Zbrojnych, a z wykształcenia historyk i prawnik, Stanisława Cat- Mackiewicz, pisarz i publicysta Stanisław Cat, Stefan „Kisiel” Kisielewski – publicysta, pisarz i kompozytor, oraz historycy starszego i młodszego pokolenia : prof. Jerzy Kirchmayer, historyk i oficer, członek sztabu KG AK, prof. Jan Ciechanowski, mieszkający w Londynie historyk i b. żołnierz AK, a z młodszej generacji: prof. Jacek Bartyzel i całkiem już młody dr Piotr Zychowicz, ale jest ich znacznie więcej. Ten ostatni twierdzi np. że, gdyby gen. Stefan „Grot”-Rowecki był w tym czasie w Warszawie, do powstania, by nie doszło. Dodam jeszcze, że stanowczo przeciwko powstaniu było również dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych, co nie jest powszechnie znanym faktem. Lista jest znacznie dłuższa, ale nie potrzeby wymieniać wszystkich.

Winowajcy” i lobbyści

Teraz czas na „winowajców”. Użyłem cudzysłowu, ponieważ, ich działania nie były celowe – mieli intencje najlepsze i najszlachetniejsze z możliwych. Przecież żaden z nich nie chciał posłać na śmierć 200 tys. ludzi, 550 tys. na wygnanie, z których 165 tys. trafiło na roboty do Niemiec, 50 tys. do obozów koncentracyjnych, nie chcieli, żeby, zginęło 9,7 tys. powstańców, 5,3-7,2 tys. zaginęło, 25 tys. odniosło cięższe i lżejsze rany, a do niewoli niemieckiej dostało 16 tys. osób. Dlatego nie zgadzam się, z byłymi powstańcami i AK-owcami, którzy zrzeszyli się w stowarzyszeniu pn. Przeciwnicy Kultu Sprawców Powstania Warszawskiego, że była to zbrodnia ze strony owych „sprawców”. Jeśli już, to nieumyślna, ale i to już wystarcza, by ów kult mocno zrewidować. Ci główni „winowajcy”, to gen. Leopold Okulicki, gen. Tadeusz „Bór” - Komorowski, oraz gen. Antoni Chruściel, no i nie można zapominać o premierze Stanisławie Mikołajczyku, który mocno naciskał na powstanie.

Jak Mikołajczyk Stalina szantażował

Premier Mikołajczyk wychodził z błędnego założenia, że powstanie będzie świetną kartą przetargową w rozmowie ze Stalinem – liczył na,to, że na wieść o powstaniu Stalin się przestraszy i pójdzie na ustępstwa. Mikołajczykowi chodziło, o to, by Stalin zmienił zdanie w sprawie wschodniej granicy Polski, którą stanowić miała Linia Curzona, chciał również wpłynąć na niego, by odstąpił od decyzji w sprawie fuzji z PKWN, któremu miało przypaść aż 75 procent ministerstw w nowym rządzie. Domagał się również pomocy w postaci dostaw broni i amunicji oraz żywności i lekarstw, ale prawie nic nie wskórał. Stalin dał do zrozumienia, że jeśli Rząd RP w Londynie nie przyjmie jego warunków, to nie może żadnej pomocy się spodziewać.

Szantażowanie Stalina było bezsensowne, by nie powiedzieć – bezmyślne. Można odnieść wrażenie, iż Mikołajczyk i ci, którzy mu to doradzali, kompletnie nie znali albo nie rozumieli nowej sytuacji geopolitycznej. A przecież wiedzieli o Teheranie, czyli o tym, że tam przesądzono o losach Polski, a Jałta, była już tylko formalnością. Polska przestała się liczyć jako ważny gracz, czy gracz w ogóle. Mikołajczyk i jego ludzie nie dysponowali niczym, czym mogliby szachować Stalina. Wytłumaczyć, to można albo wiarą w cuda, ale albo zadufaniem, przekonaniem, że Polska jest potęgą, ponieważ była czwartą, co do wielkości armią wśród aliantów. Na brak poczucia realizmu musieli też cierpieć wspomniani generałowie,którzy lekceważyli wszystkie głosy rozsądku. Zapewne nie obudzili się jeszcze snów o potędze, nie wyciągnęli nauk z klęski wrześniowej, przed którą butnie zapowiadali, że „nie oddadzą nawet jednego guzika od płaszcza”, a oddali wszystkie i to łącznie z płaszczem.

Trochę historycznej fikcji

Muszę znów przywołać tego, hipotetycznego kmiecia, którego powołałem do życia na początku artykułu.

Wyobraźmy sobie, że ów prosty, a może nawet, ciemny kmieć, zostaje – wskutek wielu zbiegów okoliczności – Komendantem Głównym AK i ma zdecydować, czy i kiedy rozpocząć powstanie. Na posiedzenie sztabu zwołuje dowódców oddziałów okręgu warszawskiego AK, łącznie z szefami wywiadu i kontrwywiadu, i mówi:

- Panowie, żeby wywołać powstanie musimy mieć ludzi i broń. Ludzi mamy, a co z bronią?

Szef służby uzbrojenia melduje mu, że cały powstańczy arsenał, to: 7 cekaemów, 60 elkaemów, 1000 karabinów, 300 pistoletów maszynowych, 1700 sztuk broni krótkiej, czyli pistoletów i rewolwerów, 25 tys. granatów i 15 rusznic przeciwpancernych.

-A ilu mamy ludzi? - kontynuuje „komendant”

-Stan wyjściowy na dziś, to 32 tys. ludzi, z czego w oddziałach liniowych 18 tysięcy. -odpowiada jeden z członków sztabu.

-Proszę podzielić liczbę powstańców w oddziałach liniowych przez liczbę każdego z rodzajów broni i podać mi wynik. - polecił.

Z wyliczeń przedstawionych „kmieciowi” wynika, że jeden ckm przypada na 2, 5 tys. powstańców, jeden lekki karabin maszynowy na 300, karabinem dysponuje, co osiemnasty, pistoletem maszynowym co sześćdziesiąty powstaniec, ponadto na 10 osób przypadał zaledwie jeden egzemplarz broni krótkiej

-Czy panowie są wojskowymi? - pyta złośliwie „Komendant”

-Co za pytanie! - obruszyli generałowie i pułkownicy – Oczywiście, że tak!

-Domyślam zatem, że z tym powstaniem, to jakiś kretyński żart! Panowie są oczywiście przeciw, bo tylko dureń wysyłałby nieuzbrojone oddziały do walki! Widział to kto, żeby na pluton (plus minus 20 żołnierzy – przyp. red.) przypadało tylko dwa pistolety?

Generałowie i pułkownicy chrząknęli znacząco i jeden z nich wykrzyknął z entuzjazmem: - Przecież broń zdobędziemy na wrogu!

-Panowie, jesteście głupsi niż sowieckie onuce! – zwraca się do generałów i pułkowników prosty, niewykształcony, chłop: - Nie będzie żadnego powstania. Nie będziemy szli z gołymi rękami na czołgi i samoloty, broni na wrogu na pewno nie zdobędziemy tyle, żeby uzupełnić braki. Musimy brać pod uwagę najgorszą wersjęwydarzeń. Sytuacja geopolityczna jest obecnie taka, że nie możemy liczyć ani na aliantów zachodnich, ani na Rosję, istnieje więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że powstanie może się skończyć klęską, w której najbardziej ucierpią bezbronni cywile.

Nie pomoże już nikt

Nie mogę pojąć, jak to się stało, że najważniejsze osoby w Polskim Państwie Podziemnym, mając do dyspozycji bogate instrumentarium wiedzy pochodzącej o wywiadu i kontrwywiadu, źródeł rządowych, dyplomatycznych mogły zachować się tak nieracjonalnie? Już znacznie wcześniej gen. Marian Kukiel, informował KG AK, o tym, że ZSRR nie chce nawiązać stosunków dyplomatycznych z Rządem na Uchodźstwie, co niemal na 100 procent oznacza, że nie udzieli pomocy powstaniu, przynajmniej na taką skalę, na jaką liczyła Komenda Główna Armii Krajowej. Brytyjczycy i Amerykanie również odmówili znaczącej pomocy, czyli wsparcia politycznego, ponadto należało się liczyć ewentualnością krwawego odwetu ze strony Niemiec.

To, plus fakt, że powstańcy nie dysponowali wystarczającym uzbrojeniem, już powinno wzbudzić poważne wątpliwości, co do sensu ogłoszenia powstania. Przy tej okazji koniecznie należy wspomnieć dziwne zachowanie gen. Leopolda Okulickiego, zastępcy Komendanta Głównego Armii Krajowej.

Dziwny Okulicki i manipulant Mikołajczyk

W rozmowach z członkami sztabu przedstawiał opinię Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych, gen. Kazimierza Sosnkowskiego, na temat wszczęcia powstania, która była negatywna, co nie dziwiło, ponieważ, to Sosnkowski odwołując płk. Tatara, delegował na jego miejsce Okulickiego, tak więc Okulicki uchodził za człowieka Sosnkowskiego. Dlatego dziwić musiało, że zamiast popierać tę opinię, czynił coś zgoła przeciwnego. Co jeszcze dziwniejsze, o wiele lepiej, niż pozostali członkowie Komendy Głównej, orientował się w realiach geopolitycznych. W rozmowie z oficerem sztabu, płk. Adamem Sanojcą, wyraźnie stwierdził, że na wsparcie, czy to zachodnich aliantów, czy to Sowietów nie można liczyć, ale trzeba podjąć walkę, żeby pokazać światu, że potrafimy walczyć o wolność, o niepodległość, powiedział też m.in. : „We wrześniu 1939 roku walczyliśmy sami i teraz też musimy walczyć sami. Taki już nasz los”.

Według – nie tylko mnie – to zachowanie głupie i nieodpowiedzialne, bo przecież po słowach Okulickiego widać, że zdawał sobie sprawę z tego, jakie mogą być skutki, takiego, „romantycznego”, podejścia kwestii powstania.

Może naiwnie liczył na to, że taka hekatomba ofiar, taki dar krwi nie pójdzie na marne, że Zachód upomni się o Polskę? Jeśli tak myślał, to dyskwalifikowało go jako polityka, jako wojskowego i jako bohatera. Trzeba też wspomnieć o Stanisławie Mikołajczyku, który jak się później okazało nie informował rzetelnie ani gen. Bora- Komorowskiego, ani gen. Tadeusza Pełczyńskiego, czy gen. Antoniego Chruściela, o sytuacji geopolitycznej w Europie równie bezmyślnie, co gen. Okulicki forsując koncepcję powstańczą. Trudno to jednak uznać za usprawiedliwienie dla nich, albowiem wiedza, którą dysponowali, była wystarczająca, by zdawać sobie sprawę z przyszłych skutków takiej decyzji.

A gdyby do Powstania nie doszło...

Cytowany już przeze mnie Tomasz Terlikowski, twierdzi, że nie było gwarancji, co do tego jak postąpiliby nie Niemcy, gdyby do powstania, nie doszło i co zrobiliby z Warszawą Sowieci, po wkroczeniu do niej. Gwarancji – jak już wcześniej napisałem – nie było.Wielu historyków uważa jednak, że, to właśnie z powodu powstania Niemcy zdecydowali się na zagładę miasta podając, że decyzja w tej sprawie zapadła tuż po jego rozpoczęciu, podjął ją Heinrich Himmler. Argumentacja, że powstanie miało na celu niedopuszczenie do zmienienia Warszawy w twierdzę jest mocno naciągana.

Rzeczywiście, Niemcy mieli plan pn. „ Wraschau Festung”, zażądali nawet, by 30 lipca do pracy, przy budowie fortyfikacji, zgłosiło się 100 tys. zdolnych do pracy mężczyzn, ale wezwanie to zostało zlekceważone. Nikt się nie stawił. Mogły za to grozić jakieś represje, ale nie było już czasu na ich przeprowadzenie. Można sądzić, że gdyby do powstania nie doszło, Sowieci ruszyliby na Warszawę już wcześniej i nie wydaje mi się, że wymordowaliby 200 tysięcy cywilów i zrównaliby Warszawę z ziemią. A były plany, by ruszyć wcześniej, były też takie, co nie jest faktem powszechnie znanym, żeby już na początku sierpnia ruszyć na Warszawę, a ściślej - oskrzydlić ją. Autorami tego pomysłu był marszałek Żukow wraz z gen. Rokossowskim. Manewr ten miałby zmusić Niemców do przebijania się w kierunku zachodnim, by połączyć się ze stacjonującymi tam siłami. Obaj dowódcy uważali, że Niemcy bojąc się okrążenia, opuszczą Warszawę i wszystko rozegra się na jej przedpolach, gdzie jednostkom liniowym łatwiej byłoby likwidować siły niemieckie. Sowietami nie powodowały względy humanitarne, chcieli raczej uniknąć wyniszczających walk miejskich, które zawsze generują większe straty niż na terenach niezurbanizowanych.

Można śmiało podstawić tezę, że, gdyby nie powstanie, większość z tych 200 tysięcy przeżyłoby, przeżyłby również kwiat młodej polskiej inteligencji, na pewno mocno, później, przerzedzonej przez stalinowskich katów, ale jednak. Później tych elit wielokrotnie nam brakowało i tak jest do dziś.

Patetyczne bzdury

Terlikowski napisał też: Nie ma znaczenia, czy [ powstanie]mogło odnieść sukces czy nie. O wiele istotniejsze jest bowiem to, że powstanie przypomniało, że my Polacy najbardziej kochamy wolność, że nie damy się zgnieść nawet twardej geopolityce. Ale też, że wiemy, że są takie momenty, gdy trzeba oddać życie, by zachować twarz.”

Niechętnie czytam takie patetyczne bzdury. Ci ludzie nie szli na barykady po, to, żeby oddawać życie za cokolwiek, dusić się, tonąć w kanałach, nie chcieli być rozrywani przez szrapnele, walczyli o życie w wolnym kraju, wymarzonej, idealnej Polsce, wierzyli, że ich śmierć ominie – dlatego tam szli. Nikt nie chce umierać, a szczególnie wtedy, gdy jest młody i zdrowy...

Spieprzajcie dziady”

Podczas uroczystości rocznicowych na Cmentarzu Powązkowskim wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego, „radiomaryjcy” i inni „prawdziwi Polacy” zachowali się haniebnie, po chamsku, nie uszanowali świętego miejsca, krzyży, którymi na co dzień wymachują, dla „wodzusia PiS”, przyszłego „Zbawiciela Polski” nie ma już miejsc świętych – każde jest dobre na kampanię. Gdyby Jarosław Kaczyński miał odrobinę szacunku dla tych, których pamięć, przyszedł rzekomo uczcić, podszedłby do gwiżdżącej i buczącej hołoty i powiedział: „Spieprzajcie dziady”, albo grzecznie zwróciłby uwagę, że w takich miejscach zachowanie takie jest niewłaściwe i wyjaśnił dlaczego.

Janusz Młynarski