UK

Tak jeszcze nie było. Szturm na Eurotunel. Giną ludzie. Pomogłoby wojsko, ale nie chce

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

Ostatnie dni sierpnia w Calais upływają pod znakiem masowych, desperackich prób sforsowania przeszkód zagradzającym imigrantom drogę do wymarzonej Anglii. Francja rozważa wprowadzenie do akcji wojska, bo policja i 120 żandarmów nie daje rady.

Ponad 2000 imigrantów próbowało, z niedzieli na poniedziałek, sforsować Eurotunel biegnący kanałem La Manche by przedostać się do Wielkiej Brytanii – donosiły brytyjskie i francuskie media, podkreślając, że to pierwsza, tak zmasowana i desperacka próba ze strony imigrantów podjęta w celu dotarcia na Wyspy. Okazało się, że choć pierwsza, to jednak nie ostatnia – szturm ma obecnie charakter permanentny i w Wielkiej Brytanii, od kilku dni wszelkie programy informacyjne zaczynają się od wieści spod Eurotunelu.

Związane ręce władz

We francuskim porcie Calais, już od wielu lat koczują ludzie, których jedynym celem jest przedostanie się do Wielkiej Brytanii. Obecnie według danych policji francuskiej, przebywa ich tam około 4 tysięcy. Są, to przeważnie przybysze z Erytrei, Syrii i Afganistanu, ale Francji mają status bezpaństwowców, ponieważ nie mają przy sobie dokumentów dzięki, którym można byłoby określić ich przynależność państwową. Z tego powodu władze francuskie mają związane ręce – nie znając miejsca pochodzenia „koczowników” nie mogą ich deportować, bo dokąd?

Kontrola pięcioprocentowa

Problemy z imigrantami, były w Calais od dawna, ale w ciągu ostatnich tygodni osiągnęły szczyt. Sytuacja wymknęła się spod kontroli kiedy pracownicy żeglugi promowej, w obliczu czekających ich zwolnień ogłosili kilkudniowy strajk, w wyniku którego, u bram portu, powstała długa kolejka samochodów ciężarowych – ulubionych przez imigrantów środków transportu.

Ulubionych, ponieważ dają spore możliwości ukrycia się przed okiem brytyjskich służb granicznych.

Wbrew pozorom granice Wielkiej Brytanii, wcale nie są tak szczelne, jak, by się wydawało – sami Brytyjczycy przyznają, że ze względu na szczupłość kadr, kontrolują zaledwie 5 proc. dużych samochodów ciężarowych, które wjeżdżają do UK.

Próbował 300 razy

Niektórym się udaje, ale są też pechowcy – brytyjski Channel 4, pokazywał młodego Murzyna, który próbował aż 300 razy osiągnąć zamierzony cel. W rozmowie z reporterem powiedział, że będzie próbował do skutku, nawet, gdyby, było kolejne 300 razy.

Kolejka przed portową bramą była dla imigrantów, jak szczęśliwy los na loterii – wielu z nich nie musiało kombinować, jak dostać się do ciężarówki, która rzadko przystaje przed wjazdem do portu, toteż, by szybko się do niej dostać i ulokować się na podwoziu, trzeba było często robić podczas jazdy, lub kilkusekundowego postoju. Gdy samochód stał nieruchomo, można było wejść nawet do naczepy, dobrze się schować i liczyć na, to, że celnicy, czy straż graniczna nie będzie ładunku sprawdzać w ogóle, lub tylko pobieżnie. 

Obecnie w Francji strajkują rolnicy, blokując drogi dojazdowe do Calais, co znów powoduje kolejki. Ostatnio imigranci uznali jednak, że większe szanse mają w Eurotunelu, przed którym samochody zatrzymują się na dłużej z powodu niewystarczającej przepustowości, więc większość opuściła rejon portu i czatuje pobliżu drogi wiodącej do tunelu. Z niedzieli na poniedziałek, pod osłoną nocy, próbowali całą masą „zainstalować” się w ciężarówkach. Włamywali się do tych, które miały zabezpieczenia łatwe do sforsowania, lub tam, gdzie naczepy miały pokrycie brezentowe.

Śmierć na dachu pociągu

W ciągu niespełna półtora miesiąca odnotowano tam 10 wypadków śmiertelnych – dziewięć osób zginęło wskutek zgniecenia lub przejechania, jedna została śmiertelnie porażona prądem – to młody obywatel Egiptu, który próbował się przedostać przez Eurotunel na dachu pociągu.

Na poprawienie szczelności granicy Wielka Brytania wydała, w ciągu ostatnich trzech lat, ponad 12 mln funtów, natomiast spółka zarządzające Eurotunelem wydaje rocznie na zabezpieczenie około 10 mln euro. Pomimo tego liczba nielegalnych imigrantów systematycznie rośnie.

Straty – 750 000 euro dziennie

Sytuacja po obu stronach tunelu przynosi również wymierne straty finansowe – jak podała BBC brytyjskie firmy spedycyjne tracą dziennie około 750 tys. funtów. Mijający miesiąc zamknie się stratami rzędu 20 mln ze sporą „górką”. Oprócz strat wynikających z utraty zarobków, dochodzą jeszcze straty wynikające ze zniszczeń środków transportu – kierowcy muszą sporo płacić serwisom, które dokonują napraw.

Wojsko może pomóc, ale nie...chce

Wysokie koszty generuje również naprawa ogrodzeń zabezpieczających dostęp do drogi wiodącej do tunelu oraz do nasypu, którym biegną tory kolejowe. Jak do tej pory żaden pociąg nie został uszkodzony, ale jaki twierdzą przedstawiciele policji, może się, to stać w każdej chwili. Kolej również ponosi straty – kursowe pociągi pasażerskie notują znaczne opóźnienia, podobnie jest z towarowymi, spada też liczba tzw. kursów wycieczkowych, do których biura podróży czarterują składy pasażerskie.

Jedynym wyjściem na poprawienie sytuacji jest zabezpieczenie tzw. liniowe, ale do tego potrzebni są ludzie, policja z żandarmerią nie jest w stanie gęsto ustawić funkcjonariuszy wzdłuż ogrodzeń, dlatego ministerstwo spraw wewnętrznych Francji domaga się pomocy wojska, ale ministerstwo obrony jest jednak niechętne temu, uzasadniając, że „to nie wojna”.

Janusz Młynarski{jcomments on}