Włosi mają już dość uchodźców. "Nie chcemy na was płacić". Walki uliczne w Rzymie i innych miastach

Ocena użytkowników:  / 16
SłabyŚwietny 

RZYM - Włoska policja była zmuszona rozpędzić anty-imigranckie demonstracje, do których doszło wczoraj w stolicy Włoch oraz kilku mniejszych miastach. Demonstranci rzucali w policjantów kamieniami, krzesłami, używali też kijów bejsbolowych, barykadowali ulice, próbowali się dobrać do imigrantów wiezionych w autokarach, pod eskortą policji. Jest dziesiątki rannych, w tym policjantów. - poinformowała agencja ANSA.

Do pierwszych awantur ulicznych doszło już w czwartek wieczorem w 100. tysięcznym Treviso koło Wenecji. Powodem była decyzja władz miejskich, które postanowiły umieścić 100 uchodźców w mieszkaniach na osiedlu, gdzie mieszkają włoskie rodziny.

Mieszkańcy zablokowali drogę wiodącą do osiedla samochodami wykrzykując, w stronę imigrantów jadących autobusami eskortowanymi przez policję: „Nie chcemy muzułmańskich nierobów!”, „Nie chcemy pracować na ich zasiłki”.

Protest wsparł regionalny szef skrajnie prawicowej Ligi Północnej (LN) Veneto Luca Zaia, który stwierdził, że „nie można się godzić na afrykanizację kraju”. Powiedział też, że sprowadzanie imigrantów do Włoch i dawanie im mieszkań w sytuacji, gdy nie ma ich dla włoskich rodzin z dziećmi, to absurd, podobnie określił pomoc socjalną, którą przybysze otrzymują łatwiej niż obywatele Włoch.

Manifestacja przerodziła się w rękoczyny, kiedy policja próbowała odblokować wjazd do osiedla. Jego mieszkańcy rzucali w policjantów koszami na śmieci, kamieniami w wyniku czego rannych zostało 12 policjantów. Całe zajście zostało opanowane dopiero po przybyciu oddziału prewencji, podczas którego również doszło do bijatyki, ale tym razem górą była policja blisko 50 osób biorących udział w proteście odniosło rany. Choć droga została odblokowana policja odstąpiła od zasiedlania mieszkań. Imigranci spędzili noc pod namiotami na obrzeżach miasta.

Pozostaną tam do czasu, aż władze znajdą nowe lokum w bardziej przyjaznym miejscu.Do podobnych zajść doszło dzień w później w Rzymie, w północnej dzielnicy „Wiecznego Miasta”- Casale San Nicola, niemal z identycznego powodu. Władze dzielnice postanowiły, tymczasowo ulokować 100 imigrantów w budynku byłej szkoły. Podobnie jak Treviso, tak i tam mieszkańcy zablokowali dojazd autobusu, tyle, że barykadą z ławek, koszy na śmieci oraz podpalonych bloków sprasowanej słomy. W autobusie było 14. imigrantów, kolejni mieli się tam pojawiać, co tydzień. Jednak sytuacja była tu znacznie groźniejsza niż w Treviso, ponieważ demonstranci wspomagani przez bojówkę skrajnie prawicowej grupy Casapound, byli znacznie bardziej agresywni rzucali w autobus butelkami i kamieniami, a nawet próbowali d nicego wtargnąć i wyciągnąć ich na ulicę. Policja dopięła swego i zakwaterowała ich w budynku byłej szkoły, choć burmistrz dzielnicy, który wcześniej się zgodził, tym razem oponował, co sprawiło, że media okrzyknęły go rasistą. Dziennikowi Corriere dela Sera wyjaśniał, że nie jest rasistą, zmienił stanowisko, ponieważ urzędnicy gminy wyliczyli, że nie stać jej na utrzymanie schroniska. Ubolewał, że 250 włoskich rodzin żyje w całkowitej izolacji od usług, w które, podobnie jak w oświetlenie uliczne musi zainwestować: - W zimie, po 16-tej panują egipskie ciemności, jest niebezpiecznie.- wyjaśniał.

Prefekt rzymskiej policji, Franco Gabrielli, zapowiedział, że zasiedlanie będzie prowadzone stanowczo i konsekwentnie. W obawie o atak na schronisko, obiekt jest strzeżony przez 19 policjantów.

Słowa Gabrielliego spotkały się z natychmiastową ripostą szefa Ligi Północnej, Matteo Salvina. Napisał on Facebooku, żeby prefekci odczepili się od Włochów i legalnych imigrantów, którzy uczciwie i ciężko pracują. „Weźcie się do roboty, zamiast pieścić tysiące nielegalnych imigrantów”.Natomiast sekretarz ds. bezpieczeństwa w ”gabinecie cieni” opozycyjnej Parti Demokratycznej, Emanuele Fiano, krytykuje rząd i prawicę, że imigrantów umieszcza się na „zdegradowanych przedmieściach, za dala od oczu”. Fiano zaapelowała do rządu o większą pomoc dla tych, którzy uciekli ze swoich krajów przed torturami, a nawet śmiercią."

Do podobnych, acz znacznie mniejszą skalę, zajść doszło również w trzsech innych włoskich miastach: Livorno, Bergamo i Piacenzy.

W ostatnim czasie nielegalna imigracja do Włoch odbywa się na ogromną skalę. Według prognoz, ten rok zamknie się liczbą około 200 tysięcy.

Janusz Młynarski