Polska nie musi uznawać Palestyny – zrobiła to już dawno temu

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

Coraz więcej państw europejskich rozważa uznanie Palestyny jako państwa. Wiele wskazuje na to, że do Szwecji, która to już zrobiła, dołączą: Wielka Brytania, Francja, Irlandia,Hiszpania, Portugalia i Luksemburg. Polska nie musi, ponieważ zrobiła, to już dawno temu.

Sprawę badała Agnieszka Zagner, dziennikarka „Polityki” specjalizująca się w sprawach Bliskiego Wschodu. Pytając w polskim ministerstwie spraw zagranicznych, czy szykuje się jakaś inicjatywa w sprawie uznania przez Polskę, Palestyny, usłyszała lakoniczną odpowiedź: - Nie zajmujemy się tą sprawą, ponieważ Polska już dawno temu uznała Palestynę.

Sięgając w przeszłość łatwo się przekonać, że relacje polsko - , lub – jak kto woli – peerelowsko-palestyńskie mają bardzo długa historię. Pierwsze, oficjalne kontakty datują się od lat 70. ubiegłego wieku, wtedy, to powstało w Waeszawie Biuro Organizacji Wyzwolenia Palestyny, natomiast w roku 1982 nawiazano już już „prawdziwe” stosunki dyplomatyczne i przedstawicielstwo OWP stało się ambasadą, może nie do końca, ale zastrzeżeniem, że jeśli Palestyna uzyska niepodegłość, wówczas nie będzie potrzeby, uznawać ją na nowo.

Jednak pod koniec listopada 2012 roku, kiedy podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych przyszło głosować na palestyński projektem rezolucji w sprawie uznania Palestyny za państwo, Polska wstrzymała się od głosu, podobnie zresztą jak Niemcy i 39 innych państwa. „Za” było 138 państw, „przeciw” - 9.

Wstrzymanie się Polski od glosu, nie miało jednak, żadnych skutków prawnych wobec wcześniej zawartej umowy bilateralnej – Polska nadal uznaje Palestynę i utrzymuje z nia stosunki dyplomatyczne. W ONZ Palestyna nadal ma status państwa-obserwatora, ale gdy formalnie odzyska niepodległość, stanie się pełnoprawnym członkiem.

Choć PRL miał bardzo dobre układy z Palestyną, to po 1989 roku różnie bywało. Zdarzyło się nawet, że w marcu 1990 roku, w stolicy Libanu, Bejrucie ostrzelano samochód, którym jechał radca handlowy Ambasady RP w Libanie, Bogdan Serkis, zarówno on, jak i towarzysząca mu żona zostali ciężko ranni i długo dochodzili do siebie w szpitalu.

Żeby wyjaśnić  dlaczego tak się stało, należy cofnąć się do 1990 roku. Tuż po upadku komunizmu w Rosji tysiące Żydów, którzy tam do tej pory mieszkali, chciało uciec z upadającego imperium do Izraela. Kanał przerzutowy był jednak za wąski, z uwagi na islamskie organizacje terrorystyczne, które za wszelką cenę chciały dokonać zamachu. Pomocy uciekinierom odmówiły Węgry, więc Izrael zwrócił się o nią do Polski i rządu Tadeusza Mazowieckiego, który nie odmówił. Tym samym rozpoczęła się operacja MOST. Współpracę nawiązały: Departament I MSW, CIA i Mossad. Informacja o tym przedostała się do krajów arabskich i zaledwie cztery dni po spotkaniu Mazowieckiego z przedstawicielami Amerykańskiego Kongresu Żydów doszło do zamachu na samochód radcę handlowego ambasady polskiej w Libanie i przedstawiciela Polskiego Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego Bogdana Serkisa. Na tym jednak zamachowcy nie chcieli poprzestać.

Co najmniej dwa razy palestyńscy terroryści usiłowali zakłócić jej przebieg, co jednak się nie udało. Wcześniej Polska była dla OWP bazą szkoleniową, miejscem wypoczynku i schronienia, w Polsce lizał rany jeden z najbardziej poszukiwanych terrorystów palestyńskich Abu Nidal. (get)