Polska musi zapomnieć o amerykańskich bazach, a Ukraina o NATO

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

Polska nie może liczyć na amerykańskie bazy wojskowe, których z utęsknieniem wypatrywały nasze obecne władze oraz szykujące się do objęcia władzy - Prawo i Sprawiedliwość.

Obie, największe siły polityczne Polski, w niewielu kwestiach są jednomyślne, ale w sprawie obecności wojsk amerykańskich w stałych bazach są jednomyślne. Przedstawiciele obu partii są święcie przekonani, że Putin nie je, nie śpi, tylko myśli o tym, jak, by tu wyciąć w pień naród polski. Ku ubolewaniu obu entuzjastów kolejnej okupacji Polski, tym razem nie pod sowieckim, lecz gwieździstym sztandarem, bazy wojskowe najlepszych sojuszników Polski trzeba odłożyć na półkę z marzeniami.

Kilka wiader lodowatej wody wylał na rozpalone POPiSowskie łby, sekretarz Departamentu Stanu ds. europejskich John A. Heffern.

Dokładnie za rok, ma się odbyć w Warszawie szczyt NATO. Polscy zwolennicy stałej obecności armii USA w Polsce byli pewni, że kwestia budowy amerykańskich baz wojskowych będzie oficjalnie przyklepana. Nic z tego. W rozmowie z „Rzeczpospolitą”, Heffern rozwiał te złudzenia, informując o rezygnacji, z tego pomysłu. Powodem takiej decyzji miało być stanowisko kanclerz Angeli Merkel, która uważa, że stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce, to „niepotrzebne drażnienie Rosji” i jak widać Amerykanie uznali ten pogląd za słuszny. Ponadto niemiecka kanclerz przypomniała, że nadal obowiązuje porozumienie z 1997 roku, Rosja-NATO, w którym Sojusz zobowiązał się, że nie będzie rozmieszczał „poważnych sił” na terenie nowych krajów członkowskich.

Heffern pocieszał, co prawda, że te siły amerykańskie, które już w Polsce są, pozostaną, ale „nie będą przebywać tam permanentnie, lecz rotacyjnie”, cokolwiek to znaczy.

NATO, nie zapomniał .o również o prezencie, na upalne dni, dla prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki – tak, jak my możemy zapomnieć o bazach, tak Poroszenko o NATO. Heffern stwierdził bowiem, że Sojusz nie zamierza zapraszać Ukrainy.

Przypomnijmy, że  jeszcze w ubiegłym roku, niemal cała Europa, chciała Ukrainy w NATO i w Unii Europejskiej, ale z miesiąca na miesiąc, entuzjazm ten słabł, aż wreszcie przerodził się w niechęć. Nic dziwnego – państwa, które zarządziły sankcje przeciwko Rosji, same przez te sankcje poważnie ucierpiały. Ponadto świat stoi teraz w obliczu rozprawy z ISIS, do tego jeszcze USA wraz z Izraelem chcą rozwiązać problemy związane z Iranem, w czym już Rosja trochę pomogła i na pewno nie za darmo, więc nikt nie będzie sobie zawracał głowy z Ukrainą. (get)